tel: 504 994 439 | mail: arteterapia@op.pl

Studia w latach 1980 -86 na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, dyplom w pracowni malarstwa doc. Janusza Kaczmarskiego (1986), 1997-98, studia podyplomowe w zakresie arteterapii w Goldsmiths College, Londyn. Dwukrotnie otrzymała stypendia twórcze Ministra Kultury i Sztuki {1990 i 1992) i stypendium naukowe British Council {1997). Jest członkiem ZPAP Okręg Warszawa. Należy do interdyscyplinarnej grupy artystycznej „Młodzi Sztuką”. Głównym motywem i inspiracją jej twórczości jest pejzaż. Wzięła udział w kilkudziesięciu międzynarodowych plenerach w kraju i za granicą. Wystawy poplenerowe m.in. na Litwie, Słowacji, Ukrainie, w Czechach, Macedonii, Rumunii i Serbii. Kieruje Fundacją Terapii przez Sztukę „Kolorowy Start”, gdzie prowadzi autorskie warsztaty arteterapeutyczne (od 2009 r.) Prowadzi zajęcia plastyczne dla dzieci, młodzieży i dorosłych w pracowni plastycznej WSM Żoliborz Centralny. Jej obrazy i rysunki znajdują się w kolekcjach prywatnych w Polsce i za granicą m.in. w Chinach, Francji, Japonii i Wielkiej Brytanii.

Jedną ze swoich pierwszych wystaw zatytułowałam „O Jezu, jak pięknie…” i ten tytuł jest aktualny do dziś. Zapraszam do wizualnego zachwytu nad pejzażem i współodczucia tego zachwytu. Nie chodzi tu o zachwyt nad „ładnymi” widokami lecz nad fundamentalnym istnieniem natury i świata. Zachęcam do wejścia w życie pejzażu, otwarcia się na jego wewnętrzną energię i doznania wibracji tej energii. Zainspirowana naturą ,obserwuję jak współgrające ze sobą plamy światła i cienia tworzą uniwersalny wymiar piękna. M.Kapłan

O MALARSTWIE MAŁGORZATY KAPŁAN/artysta plastyk/prof. MAREK DZIENKIEWICZ

Małgorzata Kapłan uprawia jedną z najtrudniejszych konkurencji malarskich – pejzaż. Od wielu lat zadziwia mnie swoim bezkompromisowym studiowaniem nastroju chwili. Piękne nieba, fantastyczne odbicia w wodzie, architektura wtopiona w przyrodę. To są ulotne i nieuchwytne wrażenia…Za chwile wszystko się zmienia. Trzeba bardzo szybko utrwalić moment właściwego światła. Przecież farby to cienie. Jak nimi oddać blask, rozświetlenie, zachód słońca? Malarka do zauroczenia dodaje wszystkie emocje i siły, aby przetłumaczyć krajobraz na skończony, piękny obraz. Porównując kolejne dzieła, widać, że nie wszystko przychodzi łatwo.
Dlaczego ta cenię malarstwo Małgorzaty? Ona łączy dwie rzeczy po mistrzowsku. Najpierw bezbłędnie znajduje fenomeny światła w pejzażu, a potem świetnie skadrowane i zatrzymane podarowuje je nam: miłośnikom przyrody, piękna i malarstwa.
Wielu pejzażystów kopiuje krajobraz. W odróżnieniu od nich Małgorzata tworzy swą własną wizje obrazu z niepowtarzalną, ekspresyjną gamą barwną, świadomym prowadzeniem wzroku widza po płótnie oraz fantastyczną rozgrywką form, linii, plam i kolorów dla wywołania nieuchwytnego nastroju i emocji wynikających z oczarowania dziełem sztuki.

O MALARSTWIE MAŁGORZATY KAPŁAN/poeta, bard, lingwista/prof. BOGUSŁAW BIERWIACZONEK

Jakie jest malarstwo Gosi? Parę cech jest oczywistych – głównie pejzaże, często o czystych, pulsujących życiem kolorach, szerokie pociągnięcia pędzla, niejednokrotnie powtarzane, przez co łatwo można zidentyfikować swoisty dla każdego obrazu rytm, podkreślany współbrzmiącą z nim często wyraźną, a jednocześnie dyskretną fakturą. Ale to tylko cechy najbardziej oczywiste, najbardziej powierzchowne i bynajmniej nie wyczerpujące charakterystyki. Bo prawdziwa istota malarstwa Gosi polega na czyś inny. Do końca się nie da się tego oczywiście wyrazić słowem, czyli medium bardzo innym niż kolor i światło, ale możemy chyba powiedzieć, że unikalność malarstwa Gosi polega na zaproszeniu do wizualnego zachwytu nad pejzażem i współodczucia tego zachwytu. Nie ma chyba wątpliwości, że pierwotnym impulsem tych prac jest właśnie zachwyt – zachwyt Autorki, która bez wydumanej racjonalizacji poddała się wibracji pejzażu i teraz nam te wibracje przekazuje. Nie chodzi tu oczywiście o zachwyt nad „ładnymi” widoczkami, lecz o zachwyt nad istnieniem natury i świata w ogóle. W tym sensie nie ma większej różnicy między bujnością podhalańskiego lata i ascetyczna prostotą zimowych równin lub przedwiosennych rozlewisk. A więc choć pierwotny impuls jet bez wątpienia wizualny i obcując z malarstwem Gosi, obcujemy z obrazem, to magia tego malarstwa polega na tym, że zachęca nas ono do wejścia w życie pejzażu, otwarcia się na jego wewnętrzna energię i doznania wibracji tej energii niemal organicznie. Gosia nam to ułatwia, bo w jej malarstwie energia ta jest skondensowana. Poprzez uwydatnienie koloru i wyraźne akcentowanie szczególnego rytmu każdego pejzażu, staje się on czystszy i wyrazistszy, dzięki czemu można dostrzec w nim to, czego sami – bez pośrednictwa Gosi, być może nie dostrzeglibyśmy, a dzięki czemu możemy również my doznać owego pierwotnego zachwytu i współwibracji. Dlatego zresztą brak tu szczegółów – chodzi o kolor decydujący o oddziaływaniu danego elementu pejzażu na odbiorcę i jego relację z dominującymi kolorami pozostałych elementów tej wibrującej całości. Warto więc chyba stanąć przed tymi z pozoru zwyczajnymi pejzażami, wyciszyć pytania o ich sens i ewentualne miejsce w tradycji malarstwa pejzażowego i po prostu patrząc pozwolić, żeby nas swoją wewnętrzna energią uniosły i rozkołysały, i żeby w ten prosty sposób również w nas stał się ZACHWYT.

O MALARSTWIE MAŁGORZATY KAPŁAN/historyk sztuki/AGNIESZKA STRÓŻYK

Większość jej obrazów poświęcona jest pejzażom. W miarę rozwoju swej twórczości coraz bardziej je upraszcza, oddając ich piękno za pomocą znaków, oraz mocnych, zdecydowanych kolorów. Pragnie pokazać odbiorcy wrażenie, złapać tą jedyną, niepowtarzalną chwilę, nastrój i doznania z nią związane. Jeśli cienie wydają się być niebieskie a niebo różowe, takie właśnie są na jej obrazach. Mimo niezwykłego bogactwa barw artystce udaje się je wszystkie doskonale zharmonizować. Malowana przez nią architektura zdaje się być jednym organizmem z otaczającą ją przyrodą przez spajający wszystko kolor nieba, który wylewa się błękitem oraz złotymi promieniami słońca na ściany kamienic. Autorka przyznaje, że często tworzy krajobrazy wewnętrzne, czyli emocje pokazane poprzez pejzaż. Uderzająca jest ich pozytywna energia, która natychmiast udziela się odbiorcy.

O MALARSTWIE MAŁGORZATY KAPŁAN/artysta plastyk/WIOLA GASZKA

Błękity, indyga i fiolety zapraszają. Są jak nadzieja, która zielenią, na palecie jest w bliskim sąsiedztwie wszelkich niebieskości. By była dobrze widoczna, by można ją rozpoznać, usłyszeć jak tę miłą nutę w zagęszczonych dźwiękach potrzebuje towarzystwa oranży i żółcieni. Owe światła delikatnie snują się nad linią horyzontu, migoczą w wodzie lub kształtują linię drogi, która wygląda wówczas niczym solarny strumień. Ale też obrazy Małgorzaty Kapłan często płaczą. Cieknące strugi łez farb ona łapie by zatrzymać smutek, często niekonieczny jeszcze częściej, że słuszny. Archetypiczny symbol łez co chwila jest tu widoczny. Te oczyszczają, uwalniają, są tym dla duszy czym woda dla ciała. Mają swój poetycki koloryt, i nie są bynajmniej efekciarskim nadaniem formy. Smutek złapany w obrazie jest tu w najpiękniejszym momencie gdy ból już mija, a promienie słońca radują oczy i serce. Łagodne linie formują nabrzeże i ujarzmiają wiatr poruszający zielenie, które mają sobie właściwe dynamiczne i ostre kształty. Otwarte kompozycje najczęściej stosowane przez artystkę pozwalają widzowi rozsiąść się przed tym pejzażem i poczuć, że zawsze jest coś dalej i coś więcej. Zagęszczona struktura, nawarstwione jedna na drugiej warstwy farby działają wrażeniem kompletności obrazu, a wybrany fragment jest swoją własną całością w szerokim kontekście. Artystka wybiera jako temat wiodący swoich prac wodę. Ta zaś, ze swoja nieprzebraną symboliką przywodzi myśli o przemijaniu, upływie czasu. Pantha rei – wszystko płynie, powiedzenie Heraklita, później wiodące hasło impresjonistów, zdaje się także wczytywać w malarstwo Małgorzaty. U niej jednak, niemal zawsze w przestrzeni obrazu snuje się melodia, której towarzyszy piosenka o nadziei. Chce się tu być.

Close Menu